BLOG | Prawo kanoniczne

Proste wyjaśnienia przepisów, praktyczne spojrzenie na prawo kanoniczne, refleksje religijno-duchowe inspirowane wybranymi kanonami.

Poradnik o "rozwodzie kościelnym" – krok po kroku. Co realnie oznacza pomoc adwokata kościelnego?

Potocznie mówi się „rozwód kościelny”, jednak w praktyce chodzi o proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa – czyli zbadanie, czy w chwili ślubu zostały spełnione warunki ważnego zawarcia sakramentu. Moim zadaniem jest przeprowadzić Cię przez ten proces krok po kroku.

Adwokat kościelny Paweł Korbas - pomoc w Sądzie Metropolitalnym w Poznaniu.

Stwierdzenie nieważności małżeństwa w Metropolitalnym Sądzie Duchownym w Poznaniu – jak zacząć?

Dowiedz się, jak skutecznie przejść przez proces o "rozwód kościelny" w Poznaniu. Praktyczne kroki, wymogi formalne i rola adwokata kościelnego w Sądzie Metropolitalnym.

Kiedy małżeństwo może zostać uznane za nieważne?

Jeżeli w chwili ślubu istniały poważne przeszkody, sąd kościelny może stwierdzić, że małżeństwo od samego początku było zawarte nieważnie.

adwokat koscielny wzor skargi poznan

Ile trwa proces odnośnie stwierdzenia nieważności małżeństwa (rozwód kościelny) na przykładzie Metropolitalnego Sądu Duchownego w Poznaniu ?

W praktyce postępowanie zwykłe trwa zazwyczaj od 12 do nawet 30 miesięcy, choć czas ten może się różnić w zależności od sprawy.

Proces skrócony odnośnie stwierdzenia nieważności małżeństwa – kiedy krótsza droga prowadzi do tej samej prawdy ..

Obok procesu zwykłego w sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństwa istnieje również tzw. proces skrócony przed biskupem diecezjalnym.

Adwokat kościelny a adwokat świecki / Sąd kościelny a sąd powszechny..

Adwokat kościelny i adwokat świecki to dwie różne profesje, działające w oparciu o odrębne systemy prawne. Główna różnica polega na tym, że adwokat kościelny specjalizuje się w prawie kanonicznym i reprezentuje strony przed sądami biskupimi np. w Poznaniu.

Ślub kościelny bez bierzmowania – co mówi prawo kanoniczne.

Wielu narzeczonych zastanawia się, czy brak bierzmowania uniemożliwia zawarcie małżeństwa w Kościele.

Czy ksiądz powinien ochrzcić każde dziecko?

Powinien, gdy istnieje choćby realna przestrzeń dla wiary. Nie powinien, jeśli wszyscy otwarcie deklarują, że wiara nie ma dla nich żadnego znaczenia i należy podkreślić, że sakrament to nie dekoracja życia, lecz jego fundament.

Kościół też czasem mówi „nie” – i to może być najlepsze „tak”!

Nie wszystko co chcemy jest tym, co dla nas dobre. Czasem Kościół mówi „nie” i nie po to, by karać lecz chronić sens sakramentu i ludzi, którzy go przyjmują..

Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela ..


Tak jak zauważyliście.. Kościół mówi o nierozerwalności małżeństwa, a jednocześnie dopuszcza stwierdzenie nieważności - co stoi w ocenie niektórych z Was w wielkiej sprzeczności.. Nierozerwalność małżeństwa dotyczy ważnie zawartego sakramentu – takiego, w którym dwoje ludzi w pełnej wolności i świadomości oddało się sobie na zawsze. Podpowiadam, że stwierdzenie nieważności małżeństwa, nie jest i nigdy nie było tzw. „rozwodem kościelnym.” Zadaniem adwokata kościelnego jest rozpoznanie i udowodnienie, że w danej i przypisanej sytuacji taki sakrament w ogóle nie zaistniał, ponieważ Pan Bóg nigdy go nie złączył. Mówiąc wprost, dobitnie.. pomimo przepięknej ceremonii, białej sukni ślubnej, przepysznych dań - małżeństwo sakramentalne nigdy przed Panem Bogiem nie zostało prawdziwie zawarte. Kościół Katolicki stoi na straży nierozerwalności małżeństwa i ta prawda jest jak fundament, którego nie można podważyć. Wskazuję, że proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa nie jest zatem podważaniem tej nierozerwalności, lecz próbą odkrycia, czy ten fundament w ogóle został wylany. Aby było bardziej czytelnie, uwidocznię postać św. Carlo Acutisa. Ten młody człowiek - cudownie wskazał nam, że sakramenty są najlepszą „autostradą do nieba” ale .. muszą być przeżywane autentycznie i prawdziwie. Jeżeli pojedziemy „autostradą" nieświadomie z fałszywymi intencjami, bez wolności, pod przymusem bądź groźbą to w rzeczywistości pomimo, że nasz licznik dołoży nam kolejne kilometry, osobiście nigdy nie osiągniemy wyznaczonego celu jakim jest niebo. Na autostradę i to tak proceduralnie powinniśmy wjechać przez bramkę i podążać na podstawie ważnego biletu. Jeśli ktoś, wjedzie tutaj nieświadomie, bez intencji, wbrew własnemu sercu bądź woli - to w istocie można powiedzieć, że nigdy legalnie i prawdziwie nie rozpoczął tej drogi. Reasumując, Kościół nie przeczy samemu sobie i z jednej strony broni nierozerwalności małżeństwa, a jednocześnie ma odwagę przyznać, że nie każde małżeństwo, które wygląda po ludzku na zawarte, jest nim w istocie. W tym świetle proces o stwierdzenie nieważności nie jest osłabieniem sakramentu, ale potwierdzeniem jak bardzo jest on święty i poważny. Bóg jest Bogiem prawdy, a miłość sakramentalna jest zbyt święta by udawać, że istnieje tam, gdzie jej nigdy nie było. Dlatego troska Kościoła o rozpoznanie nieważności nie jest sprzecznością, lecz obroną samej istoty nierozerwalności tak, aby to co złączone przez Boga, było naprawdę złączone w prawdzie a nasza podróż - wyznaczona uprzednio autostrada, prowadziła nas zawsze w jedną stronę - stronę zbawienia. Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał w swoich encyklikach oraz przemówieniach, że małżeństwo jest drogą do świętości i fundamentem rodziny chrześcijańskiej. Jednocześnie zwracał uwagę na to, że nie każdy związek uznany formalnie za małżeństwo, rzeczywiście nim jest i właśnie temu służy procedura stwierdzenia nieważności małżeństwa.

Autor: Paweł Korbas - adwokat kościelny

Instrukcja sporządzenia skargi o orzeczenie nieważności małżeństwa

Sprawdź instrukcję sporządzenia skargi o orzeczenie nieważności małżeństwa przygotowaną przez Metropolitalny Sąd Duchowny w Poznaniu

skarga powodowa sad koscielny poznan

Czy przemilczenie swojego pochodzenie może unieważnić sakrament małżeństwa?


Ostatnio spotkałem się z pytaniem, czy ukrycie swojego pochodzenia nie jest automatyczną przesłanką do stwierdzenia nieważności małżeństwa w prawie kanonicznym ? Podpowiadam, że pochodzenie etniczne, narodowe, społeczne czy rodzinne nie jest samo w sobie elementem istotnym małżeństwa. Innymi słowy - fakt, że ktoś nie powiedział całej prawdy o swoich korzeniach nie sprawia automatycznie, że małżeństwo było nieważne. Prawo kościelne zna sytuacje w których zatajenie pochodzenia może mieć jednak znaczenie. Pierwsza z nich to błąd co do przymiotu osoby (kan. 1097 §2 KPK). I tutaj, jeśli ktoś decyduje się na małżeństwo wyłącznie dlatego, że druga osoba ma określone pochodzenie — a to pochodzenie okazuje się fikcją — sprawa nabiera ciężaru. Kluczowe jest jednak jedno zdanie, które trzeba udowodnić bez cienia wątpliwości: „Gdybym wiedział prawdę, nigdy bym tego małżeństwa nie zawarł.” Powyższe zdanie jest na tyle istotne, że nawet najbardziej dramatyczne odkrycie po latach może nie wystarczyć. Druga sytuacja to podstęp (kan. 1098 KPK) gdzie nie chodzi o nieśmiałość, wstyd czy obawę przed reakcją rodziny a dotyczy przede wszystkim świadomego i celowego wprowadzenia w błąd po to, by uzyskać zgodę na małżeństwo. Jeśli prawda o pochodzeniu — ujawniona po ślubie — realnie i poważnie niszczy wspólne życie (np. prowadzi do głębokich konfliktów religijnych, kulturowych czy rodzinnych), wówczas sąd kościelny może przyjrzeć się sprawie bardzo uważnie. Ale i tu nie wystarczy samo „nie powiedziałem” lecz liczy się intencja, cel i skutek i wbrew pozorom nie paszport, nie nazwisko i nie rodowód. Trybunały kościelne są w takich sprawach wyjątkowo ostrożne a pochodzenie zostaje wyparte przez świadomość, uczciwość i zdolność do budowania wspólnoty małżeńskiej.

Czy dziecko czyni małżeństwo ważnym ?

Dziecko nie decyduje o ważności badź nieważności małżeństwa, ale zawsze pozostaje jego najcenniejszym owocem.

porady prawne poznan

Jedność, szacunek, dobro - w cieniu religijnego zaślepienia (Kan. 209, 212 KPK)


Czasem spotykam ludzi wierzących, modlących się i rozmawiających o Bogu - gdzie ogarnia mnie smutek i refleksja. Zauważam, że wiara która powinna być żywąr relacją z Bogiem w niektórych momentach staje się narzędziem potwierdzania własnej racji i przekonań. Mówię oczywiscie o sytuacjach, kiedy zaczyna pojawiać się w ludziach poczucie pewnej wyższości -„ja wiem lepiej”, „ja wierzę mocniej” a inni - czyli ci, którzy mają odmienne spojrzenie religijne, poglądy – stają się dla nich pewną przeszkodą, zagrożeniem i przedmiotem osądu. Wspominam oczywiście o swoistym fanatyźmie religijnym, który przecież nie zawsze krzyczy. Pogardliwe spojrzenia w poczuciu moralnej religijnej wyższości, usprawiedliwiania gniewu czy też podziałów pomiędzy ludźmi - nie tylko politycznych - podpowiada nam, że religia która łączy się z lękiem i nienawiścią, przestaje prowadzić do nawrócenia serca a zaczyna wręcz "produkować" swoich wrogów. W tym miejscu przytoczę - jak dla niektórych 😉 nudne przepisy Kodeksu Prawa Kanonicznego (kan. 209 i 212 KPK), które wskazują nam, że wierni mają obowiązek zachowania jedności, szacunku i dobra Kościoła w wyrażaniu swoich opinii. Fanatyzm religijny niszczy przede wszystkim tych, którzy mu ulegają – rodzi pychę i przekonanie o własnej nieomylności. Tym samym rani innych, osłabia zagubionych i odbiera Kościołowi zdolność bycia znakiem miłosierdzia. Warto pamiętać, że nawet osoby niewierzące, mają taki sam dostęp do Bożego Miłosierdzia, które nie jest przecież naszą własnością ani narzędziem do rozdawania czy odmierzania. Niekiedy niezwykle budującym doświadczeniem jest przebywanie wśród ludzi, którzy otwarcie nie wierzą w Boga a mimo to tolerują naszą religijność i akceptują naszą wiarę. Co więcej - z ciekawością zadają pytania chcąc zrozumieć.. To doświadczenie jest często głębsze i bardziej inspirujące niż towarzystwo wśród „mocniej religijnych”, którzy to w imię wiary stawiają mury i odrzucają.. Czy religijność nie powinna przyciągać do siebie ? Św. Jan Maria Vianney mówił: „Nie mów ludziom o Bogu, kiedy nie pytają, ale żyj tak, by pytać zaczęli”. Prawdziwa wiara nie potrzebuje wrogów aby istnieć. Kiedy szanujemy wolność drugiego człowieka, nasze serca mogą dotknąć właśnie tych, których żadna "przemoc słów" nie byłaby w stanie otworzyć i przełamać..
zdjęcie

Ślub kościelny z osobą nieochrzczoną

Kan. 1086 §2 KPK „Przeszkoda ta może być dyspensowana przez kompetentną władzę.”

rozwod koscielny prawnik

Twoja "prywatna" ławka w kościele..


Zauważyłem, że wiele osób, których małżeństwo rozpadło się z powodu odejścia współmałżonka nosi w sobie ciche przekonanie, że wraz z tą bolesną historią skończyło się i zostało im odebrane miejsce w Kościele. Zaznaczam, że często powyższe, nie wynika z nauczania Kościoła lecz z milczenia, braku rozmowy, wiedzy i niedopowiedzeń. Osoba porzucona, która nie weszła w nowy związek i żyje samotnie, nie znajduje się poza życiem sakramentalnym Kościoła. Sam fakt rozpadu małżeństwa nie jest przeszkodą w przystępowaniu do Komunii Świętej. Kodeks Prawa Kanonicznego mówi jednoznacznie „Każdy ochrzczony, któremu prawo tego nie zabrania, może i powinien być dopuszczony do Komunii Świętej” (kan. 912). Warto zadać sobie pytanie - czy samotność jest grzechem a czy np. zdrada drugiej strony i jej odejście powinno obciążać sumienie osoby wiernej przysiędze małżeńskiej? Jeżeli osoba "poszkodowana" nie ma świadomości ciężkiej winy co do rozpadu małżeństwa, nie ma zatem prawa aby sama lub przez kogoś została wykluczona z Eucharystii (por. kan. 916). Zauważyłem, że wielu ludzi oddala się od Kościoła nie dlatego, że odrzuca wiarę ale.. dlatego, że z pełnym przekonaniem twierdzi, iż „tak wypada". I tutaj nasuwa się pytanie dla kogo tak wypada? - współmałżonka, ludzi, Boga? Eucharystia nie jest nagrodą za idealnie ułożone życie a jest pokarmem dla tych, którzy mimo bólu i cierpienia próbują iść dalej.. Kościół nie zamyka przed nimi drzwi - przeciwnie, zaprasza by nie rezygnowali z tego co jest źródłem siły i bardziej obrazowo - nie zrezygnowali ze swojego "prywatnego" miejsca w wybranej wcześniej kościelnej ławki. Reasumując - osoby porzucone i żyjące w samotności, mają pełne prawo do życia sakramentalnego a ich miejsce w Kościele nie jest „na marginesie” lecz tam, gdzie zawsze powinno być - przy Chrystusie.

Uzależnienie a "rozwód kościelny"

Człowiek uzależniony nie zawsze jest w stanie w pełni odpowiedzieć „tak” na wezwanie do życia sakramentalnego.

rozwod koscielny dobry prawnik

Kiedy prawo schodzi do serca ( kan. 1752 KPK )


Wyobraźcie sobie, że posiadacie do dyspozycji różne systemy norm - prawo cywilne, prawo kanoniczne, parafialne regulaminy, zwyczaje i precedensy.. Każde z tych praw określa, co wolno a czego nie wolno; co karane a co dozwolone lub jak ma być zachowany porządek. Ale pewnego dnia stajecie przed sytuacją w której wszystkie przepisy nakazują różne, sprzeczne działania. Jest jednak jedna reguła, która może uchylić wszystkie inne, jeśli tylko tego wymaga dobro człowieka – nie mienia, nie własności, nie porządku formalnego, lecz jego życia duchowego. Pytanie ? Które prawo w Kościele ma pierwszeństwo przed wszystkimi innymi, jeśli w grę wchodzi najwyższe dobro człowieka? „Zbawienie dusz niech zawsze będzie najwyższym prawem” – to ostatni kanon Kodeksu Prawa Kanonicznego i jednocześnie zdanie, które przypomina, że w Kościele najważniejszy jest człowiek i jego dążenie do zbawienia. Nie przepisy, nie formalności ale ktoś, kto szuka dobra, sensu i pokoju. Prawo ma pomagać a nie przygniatać - dawać drogę wyjścia, a nie zamykać. Niekiedy przepisy stają się pomocą i tutaj dobrym przykładem jest proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Dla wielu osób to brzmi strasznie formalnie a tymczasem chodzi o coś bardzo ludzkiego czyli o sytuacje w których w dniu ślubu naprawdę brakowało czegoś ważnego – dojrzałości, wolności decyzji, prawdziwego zrozumienia i odpowiedzialności. Wtedy Kościół nie patrzy tylko na dokumenty ale patrzy przede wszystkim na człowieka na jego historię, ból i nadzieję. Właśnie dlatego ten ostatni kanon jest tak ważny – przypomina, że celem nie jest procedura ale pomoc w odnalezieniu prawdy, pokoju oraz osiągnięciu zbawienia - najpierw człowiek, potem paragraf. Autor: Paweł Korbas - adwokat kościelny

rozwod koscielny sad metropolitalny poznan

Biuro Prawne § Kancelaria Kanoniczna Paweł Korbas

ul. Ustronna 1, Góra 62-080 Tarnowo Podgórne
tel. 512-170-792
biuro@kancelariakorbas.pl

NIP: 995 010 75 79

ING Bank Śląski 70 1050 1520 1000 0090 8553 0757

Oświadczam, że znam treść obowiązku informacyjnego zamieszczonego w Polityce prywatności i wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych. Podanie danych jest dobrowolne.
Cookies

Korzystając z naszej witryny zgadzasz się na stosowanie przez nas cookies

Polityka prywatności