„Salus animarum suprema semper lex esto” - Zbawienie dusz niech zawsze będzie najwyższym prawem (kan. 1752 KPK).

Sprawy rozwodowe

Paweł Korbas - adwokat kościelny (ad casum), prawnik

adwokat kościelny Tarnowo Podgórne

Urodziłem się i zostałem przyjęty do wspólnoty Kościoła Katolickiego w Sakramencie Chrztu Św. w 1984r. Ukończyłem technikum ekonomiczne przy Zespole Szkół Rolniczych i Technicznych w Powodowie. Jestem absolwentem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu Wydział Prawa i Administracji. Studia prawnicze zakończyłem w 2009r. przedkładając do obrony pracę magisterską napisaną w Katedrze Prawa Międzynarodowego pod tytułem "Stolica Apostolska jako podmiot prawa międzynarodowego". W latach 2014-2015 odbywałem aplikację komorniczą pod nadzorem Krajowej Rady Komorniczej w okręgu Sądu Apelacyjnego w Poznaniu. Ponadto, jestem absolwentem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w Lublinie, Wydział Prawa Kanonicznego, kierunek - Prawo Kanoniczne dla Prawników. Uzyskałem wymagane uprawnienia do występowania przed sądami kościelnymi jako adwokat kościelny (ad casum) - za uprzednią akceptacją biskupa moderatora trybunału kościelnego. Odbywałem praktyki w Metropolitalnym Sądzie Duchownym w Poznaniu.

Świadczone usługi

Biuro prawne oferuje profesjonalną pomoc w zakresie spraw dotyczących stwierdzenia nieważności małżeństwa zgodnie z przepisami prawa kanonicznego oraz doradztwo i redagowanie pism prawnych w dziedzinie świeckiego prawa cywilnego.

Prawo kanoniczne

redagowanie skargi powodowej (pozwu), pomoc w doborze materiału dowodowego, redagowanie innych pism procesowych z zakresu prawa kanonicznego, obsługa prawna kościelnych osób prawnych, reprezentacja stron przed sądami kościelnymi.

Prawo cywilne

redagowanie pism procesowych, umowy cywilnoprawne, prawo rodzinne, prawo budowlane, prawo spadkowe, windykacja należności, spory z towarzystwami ubezpieczeniowymi

Sprawy kościelne, rozwód Tarnowo Podgórne, Poznań, Rokietnica, Pniewy, Szamotuły, Śrem, Grodzisk Wlkp. Przeźmierowo, Swarzędz, Suchy Las, Piła, Międzychód, Kórnik, Lusowo, Stęszew, Duszniki
porady prawne Poznań

Formularz kontaktowy

Możliwość spotkania osobistego w Tarnowie Podgórnym lub Poznaniu jak również w formie zdalnej online. Proszę o wcześniejszy kontakt telefoniczny lub mailowy w celu ustalenia dogodnego terminu. Zakres świadczenia usług dla Biuro Prawne § Kancelaria Kanoniczna Paweł Korbas - cała Polska (m.in. Poznań, Tarnowo Podgórne, Duszniki, Rokietnica, Szamotuły, Suchy Las, Swarzędz, Luboń, Kórnik, Buk). Wstępna ogólna porada prawna oraz wycena jest darmowa.

Kiedy małżeństwo może zostać uznane za nieważne?

adwokat kościelny
Wracając z daleka. Droga do Kościoła po apostazji.

Kilka dni temu spotkałem człowieka, który podszedł do mnie z jednym bardzo prostym pytaniem. Nie było w nim buntu ani pretensji - był mocno wyczuwalny niepokój.. „Czy Kościół może mi jeszcze przebaczyć ?" To pytanie od razu przywołało we mnie słowa Ewangelii „Pewien człowiek miał dwóch synów…” (Łk 15,11). Jak łatwo zauważyć, przypowieść ta ciągle jest żywa i to zawsze wtedy, gdy ktoś odchodzi daleko, za daleko.. Apostazja to formalne i świadome wystąpienie z Kościoła katolickiego. Prawo kanoniczne traktuje ją bardzo poważnie (kan. 1364 §1 KPK) i mówi wprost, że apostata podlega ekskomunice latae sententiae czyli karze zaciąganej automatycznie. Oznacza to przede wszystkim wyłączenie z życia sakramentalnego i pełnej wspólnoty Kościoła. Należy jednak zauważyć, że to prawo nie jest wyrazem zemsty ani potępienia i paradoksalnie to samo prawo zostawia furtkę powrotu. Należy pamiętać, że chrzest jest niezatartego charakteru (kan. 849) i nie da się go cofnąć, anulować ani wykreślić. Nawet jeśli w księdze chrztów pojawiła się adnotacja o apostazji, to jest ona tylko zapisem faktu a nie dowodem, że Bóg się odwrócił. Kościół nigdy nie przestaje widzieć w takim człowieku ochrzczonego. Syn może odejść, może zabrać część swojego majątku, może powiedzieć „to już nie mój dom” – ale nigdy nie przestaje być synem. Zgodnie z tym nurtem, odpowiedziałem tej osobie szybko, bez wahania - TAK, jest ratunek i to bardzo konkretny. Przede wszystkim zaczyna się wszystko od serca – od uznania, że odejście było błędem i od pragnienia powrotu. Następnie przychodzi rozmowa z kapłanem (najlepiej proboszczem) szczera, bez udawana i na koniec pisemna prośba o zdjęcie ekskomuniki. Decyzję ostateczną podejmuje biskup, bo to on – zgodnie z prawem Kościoła (kan. 1355 §2) – ma władzę przywrócenia do pełnej wspólnoty. I gdy zapadnie zgoda na powrót, następuje pojednanie z Bogiem czyli spowiedź i powrót do sakramentów. W księdze chrztów pojawia się wtedy nowy wpis – nie o odejściu ale o powrocie i w tym momencie Ewangelia przestaje być teorią. Na końcu tej naszej rozmowy nie było jeszcze zauważalnego triumfu ale pojawiła się ulga i nadzieja - czasami człowiek nie potrzebuje wielkich odpowiedzi, wystarczy mu usłyszeć, że dom nadal stoi a drzwi zawsze są otwarte. Nawet jeśli człowiek odejdzie bardzo daleko, Kościół zgodnie z prawem i Ewangelią mówi - możesz wrócić..

Monitoring sąsiada ..


W grudniu 2025 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nakazał demontaż kamer zainstalowanych na prywatnej posesji, uznając, że monitoring rażąco naruszał prywatność sąsiadów. Właściciel nieruchomości zamontował kilkanaście kamer, których zasięg obejmował nie tylko jego teren, ale także sąsiednie działki i przestrzeń publiczną. Sąsiad wykorzystywał nagrania do stałego podglądania innych oraz inicjowania licznych postępowań w sprawach o wykroczenia. Prezes UODO podkreślił, że ochrona mienia nie daje prawa do permanentnego nadzoru nad innymi osobami ani do zastępowania organów państwowych. Ściganie wykroczeń należy do policji i innych instytucji publicznych, a nie do osób prywatnych czy prawnych. Decyzja UODO jasno pokazuje, że nawet uciążliwe relacje sąsiedzkie nie usprawiedliwiają nielegalnego monitoringu, a prawo do prywatności musi być respektowane także poza własną posesją.

Zagrożenie pożarowe - nawet do 30 tys. kary


Od 2 stycznia 2026r. wchodzą w życie nowe przepisy odnośnie maksymalnej grzywny za stworzenie zagrożenia pożarowego, która wzrośnie z 5 tys. do 30 tys. zł, a najwyższy mandat – z 500 zł do 5 tys. zł. To efekt nowelizacji kodeksu wykroczeń oraz kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Co ciekawe dotychczasowe stawki obowiązywały niemal 25 lat .

Do 5 lat więzienia za atak na lekarza


Od 2 stycznia 2026 roku obowiązują w Polsce nowe przepisy, które wzmacniają ochronę osób niosących pomoc. Chodzi przede wszystkim o lekarzy, pielęgniarki, ratowników medycznych ale także strażaków, policjantów oraz osoby udzielające pierwszej pomocy. Za napaść lub użycie przemocy wobec osoby ratującej życie lub zdrowie grozi teraz od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Surowiej karane są również groźby, wyzwiska i naruszenie nietykalności cielesnej. Nowe prawo ma poprawić bezpieczeństwo medyków i służb oraz jasno pokazuje, że agresja wobec osób niosących pomoc nie będzie tolerowana.

Twoja "prywatna" ławka w kościele..


Zauważyłem, że wiele osób, których małżeństwo rozpadło się z powodu odejścia współmałżonka nosi w sobie ciche przekonanie, że wraz z tą bolesną historią skończyło się i zostało im odebrane miejsce w Kościele. Zaznaczam, że często powyższe, nie wynika z nauczania Kościoła lecz z milczenia, braku rozmowy, wiedzy i niedopowiedzeń. Osoba porzucona, która nie weszła w nowy związek i żyje samotnie, nie znajduje się poza życiem sakramentalnym Kościoła. Sam fakt rozpadu małżeństwa nie jest przeszkodą w przystępowaniu do Komunii Świętej. Kodeks Prawa Kanonicznego mówi jednoznacznie „Każdy ochrzczony, któremu prawo tego nie zabrania, może i powinien być dopuszczony do Komunii Świętej” (kan. 912). Warto zadać sobie pytanie - czy samotność jest grzechem a czy np. zdrada drugiej strony i jej odejście powinno obciążać sumienie osoby wiernej przysiędze małżeńskiej? Jeżeli osoba "poszkodowana" nie ma świadomości ciężkiej winy co do rozpadu małżeństwa, nie ma zatem prawa aby sama lub przez kogoś została wykluczona z Eucharystii (por. kan. 916). Zauważyłem, że wielu ludzi oddala się od Kościoła nie dlatego, że odrzuca wiarę ale.. dlatego, że z pełnym przekonaniem twierdzi, iż „tak wypada". I tutaj nasuwa się pytanie dla kogo tak wypada? - współmałżonka, ludzi, Boga? Eucharystia nie jest nagrodą za idealnie ułożone życie a jest pokarmem dla tych, którzy mimo bólu i cierpienia próbują iść dalej.. Kościół nie zamyka przed nimi drzwi - przeciwnie, zaprasza by nie rezygnowali z tego co jest źródłem siły i bardziej obrazowo - nie zrezygnowali ze swojego "prywatnego" miejsca w wybranej wcześniej kościelnej ławki. Reasumując - osoby porzucone i żyjące w samotności, mają pełne prawo do życia sakramentalnego a ich miejsce w Kościele nie jest „na marginesie” lecz tam, gdzie zawsze powinno być - przy Chrystusie.

2025 - rok w którym Kościół podążał wiernie i wytrwale ..


2025 - rok w którym Kościół podążał wiernie i wytrwale .. Gdy dziś wspominam rok 2025 mówię przede wszystkim o drodze czyli o Kościele, który – mimo zmęczenia, burz i własnych słabości – nie zgubił kierunku i dalej prowadzi wytrwale i wiernie ludzi do Boga. Jubileusz „Pielgrzymi nadziei” – brzmiał niczym opis całego Kościoła w 2025 roku. Pielgrzym to ktoś, kto idzie nie dlatego, że ma łatwo ale dlatego, że wie dokąd zmierza. Jubileusz przypominał nam przecież, że Kościół nie jest wspólnotą idealnych, lecz wspólnotą tych którzy ufają Bogu bardziej niż własnej sile. I właśnie ta ufność była w tym roku tak widoczna – w Eucharystii, sakramencie pokuty, modlitwie .. ale i również w słowach i pragnieniach ludzi - "Zaufanie i jedność. Dążenie do coraz głębszej miłości i jedności z Bogiem niezależnie od okoliczności." W 2025 roku powstał nowy statut Konferencji Episkopatu Polski, jasne procedury i decyzje pokazały, że Kościół chce być domem w którym panuje ład, odpowiedzialność i troska o najsłabszych. Konferencja Episkopatu Polski w 2025 roku pełniła rolę przewodnika - ostrzegała, przypominała wartości, stawała w obronie życia i godności człowieka. Nie zawsze było łatwo - ale widać było jedno, że Kościół w Polsce nie porzucił swojej misji. Cieszę się, że Kościół który jest mi najbliższy czyli moja parafia - była i jest w tym wszystkim również obecna i prawdziwa 🙏 Spotkałem się w tym roku z ludźmi, gdzie ich wiara dojrzewa w ciszy i cierpliwości ponieważ, duszpasterstwo w ich parafiach przypomina bardziej kontrolę bez dialogu niż towarzyszenie w drodze do zbawienia. Nie wszystko jest tam nazwane wprost ale między rozmowami, spojrzeniami i milczeniem daje się wyczuć, że równie trudno spełnić narzucone wymagania co opowiedzieć o swoich trudnościach - a to jest zawsze dla Kościoła poważny sygnał ostrzegawczy. Mimo wszystko, nawet tam Kościół nie przestał być przestrzenią spotkania z Bogiem. Czasami właśnie takie miejsca uczą najwięcej, że wiara to nie emocje lecz wierność samemu Panu Bogu. Przyszedł również moment, który zatrzymał wszystkich - śmierć papieża Franciszka. Nagle ucichły komentarze, spory, krytyka i dyskusje, panowała cisza.. I wdzięczność za papieża, który uczył, że Kościół ma być szpitalem polowym a nie muzeum dla idealnych. A potem przyszła decyzja konklawe i wybór nowego papieża Leona XIV. i kolejny etap z jasnym sygnałem - Kościół idzie dalej 😊 Rok 2025 pięknie przypominał, że świętość jest bliżej niż myślimy. Carlo Acutis i Giorgio Frassati pokazali, że można kochać Boga, będąc młodym, radosnym i zwyczajnym. Komputer, góry, przyjaciele, Eucharystia, pomoc innym – to wszystko może być drogą do nieba. To było mocne, budujące przesłanie tego roku - świętość jest dla każdego 😇 Na Lednicy w 2025 roku było wszystko tj. młodzi, modlitwa, radość, hasło - "Zawsze w górę" nawiązujące do wyboru Chrystusa i świętości w naszej codzienności. Pojawiła się również burza, nawałnica - która przyszła niespodziewanie a spotkanie było trzeba przerwać. Oczywiście to nie przekreśliło sensu Lednicy zresztą tak samo jak trudności nie przekreślają sensu Kościoła 😊 Rok 2025 był pełen wyzwań ale jeszcze bardziej pełen nadziei, zakorzeniony w wierze, prowadzony z troską. Ten rok przypomniał, że Kościół choć czasem idzie wolniej, choć czasem poprawia kierunek to zawsze zna najlepszą drogę. Tam, gdzie jest Eucharystia, wspólnota i Pasterz tam Kościół zawsze spełnia swoją najważniejsza, przydzieloną mu rolę 🙏 Rok 2025 skończył się wiarą, która została przecież mimo burz. I może właśnie o to chodzi, że nawet jeśli nie zrealizuje się do końca planu ale jeśli plan prowadzi do Boga i przez Boga – to nawet przerwane spotkanie, trudna parafia czy zmęczony pielgrzym wciąż są częścią najważniejszej drogi w Bożym planie zbawienia 😊

Historia o swetrze, który może zniszczyć święta..

Nietrafiony prezent to częsty problem po świętach, jednak prawo nie zawsze daje możliwość jego zwrotu. Kluczowe znaczenie ma sposób zakupu oraz stan towaru a nie fakt, że był to prezent. W przypadku zakupów dokonanych w sklepie stacjonarnym konsument nie ma ustawowego prawa do zwrotu towaru pełnowartościowego, jeśli prezent po prostu się nie podoba lub nie pasuje. Zwrot lub wymiana są możliwe wyłącznie na podstawie dobrej woli sprzedawcy i zgodnie z jego regulaminem. Inaczej jest przy zakupach przez internet. Zgodnie z ustawą o prawach konsumenta, kupujący ma 14 dni na odstąpienie od umowy bez podawania przyczyny. Prawo to przysługuje również wtedy, gdy produkt jest zgodny z umową ale okazał się nietrafiony. Wada produktu – rękojmia Jeżeli prezent jest wadliwy, zastosowanie mają przepisy Kodeksu cywilnego o rękojmi, niezależnie od tego, gdzie został kupiony. Konsument może żądać naprawy, wymiany, obniżenia ceny lub – w określonych przypadkach – zwrotu pieniędzy. Odpowiedzialność sprzedawcy trwa do 2 lat od wydania towaru. Wyjątki: Prawo odstąpienia od umowy nie przysługuje m.in. w przypadku: - produktów personalizowanych np. kubek z napisem "Dla mojego syna - Franka", - zapieczętowanych towarów po ich otwarciu (np. kosmetyki), - nagrań audio/wideo po usunięciu zabezpieczenia. Prawo chroni konsumenta ale nie każdy nietrafiony prezent można oddać. Największe znaczenie ma to czy zakup został dokonany online czy w sklepie stacjonarnym. Znajomość tych zasad pozwala uniknąć nieporozumień i spokojnie rozwiązać poświąteczne dylematy – zgodnie z prawem i bez niepotrzebnych emocji. 🎁 Wesołych Świąt, trafionych prezentów i paragrafów bądź potwierdzeń zakupu - które ratują atmosferę przy stole 😉

Gdzie Ty jesteś ? - pytanie zadane w sercu pustyni

„Gdzie Ty jesteś?” — pytał człowiek czekając na cud, człowiek który potwierdził nam, że modlitwa o życie własnego dziecka nie ginie w ciszy a bezradność nie jest końcem drogi, lecz miejscem w którym rodzi się nadzieja poprzez znaki dane nam przez Boga.. Kościół nie jest przecież miejscem dla doskonałych ale domem dla tych którzy szukają prawdy i pragną iść drogą zbawienia — nawet jeśli ta droga będzie stawiała nam "bezdomnie" trudne pytania - "Jaki moment w Twoim życiu jest dla Ciebie najważniejszy ? " Było tam wiele małżeństw - radosnych, zmęczonych, uśmiechniętych, cichych.. Takich, które niosą radość i takich które niosą ranę. Wszystkie jednak zjednoczone, stanęły przed Najświętszym Sakramentem i przyjęły błogosławieństwo, bo małżeństwo — w oczach Boga — zawsze ma wartość i nigdy nie jest obojętne. Małżeństwo to przecież droga do świętości, która prowadzi przez codzienność, problemy czy trudne decyzje i zawsze zaczyna się od ciszy. Na rekolekcjach powracał obraz pustyni — miejsca, które w Piśmie Świętym nie jest karą, lecz drogą oczyszczenia. To taka próbą serca i czasem w której człowiek przestaje liczyć wyłącznie na siebie a zaczyna naprawdę słuchać Pana Boga. Nadmieniam, że małżeństwo jest sakramentem a więc rzeczywistością duchową, która niesie także konsekwencje uwzględnione w prawie kanonicznym. Kościół z powagą bada sumienie, wolność i zdolność do podjęcia obowiązków małżeńskich gdy pojawiają się pytania. Droga ta wymaga odwagi, szczerości i uczciwości bo celem prawa kanonicznego nie jest formalne rozstrzygnięcie, lecz salus animarum — zbawienie dusz. Wśród tych poważnych tematów rekolekcyjnych pojawił się także i uśmiech, który niósł w sobie głęboką mądrość. O. Thiago opowiedział historię - swoisty "kawał" o mężczyźnie, który po każdym zranieniu w małżeństwie odkładał jedno jajko na szafę. Z czasem okazało się, że jajka znikały — bo były sprzedawane — a z tych trudnych sytuacji czy też pozornie poważnych rzeczy, uzbierała się pokaźna suma. I tutaj pięknie można zauważyć, że nie pieniądze, lecz przede wszystkim cierpliwości, wytrwałości i miłości - dojrzewają najlepiej w milczeniu i pojednaniu a nie w wygranych sporach. Przecież, pustynia nie jest końcem drogi ale miejscem w którym człowiek może się przekonać czy nadal szuka Boga. Małżeństwo natomiast jest sakramentem równie poważnym i wymagającym co kapłaństwo, bo oba są odpowiedzią na to samo ciążące pytanie człowieka - „Gdzie Ty jesteś?” i oba sakramenty domagają się codziennego stawania w prawdzie - nawet wtedy i aż wtedy, gdy droga prowadzi przez naszą pustynię. Ukłony dla o. Thiago, którego posługa misjonarska, pełna cichego zaangażowania, miłości i ewangelicznej prostoty, stała się znakiem, że Bóg działa najpierw tam, gdzie człowiek oddaje Mu wszystko bez zastrzeżeń. Dziękuję wszystkim, którzy mi towarzyszyli i tym których spotkałem — za obecność, historie a także milczenie. Dziękuję wspólnocie „Jesteście światłem”, bo właśnie tutaj można było pięknie zaobserwować, że nawet wtedy, gdy człowiek nie widzi drogi, Światło zawsze prowadzi 😊 *„Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas”. Rekolekcje z o. Thiago, 13–14.12.2025 r. Ostoja Chobienice.*

Jedność, szacunek, dobro - w cieniu religijnego zaślepienia (Kan. 209, 212 KPK)


Czasem spotykam ludzi wierzących, modlących się i rozmawiających o Bogu - gdzie ogarnia mnie smutek i refleksja. Zauważam, że wiara która powinna być żywąr relacją z Bogiem w niektórych momentach staje się narzędziem potwierdzania własnej racji i przekonań. Mówię oczywiscie o sytuacjach, kiedy zaczyna pojawiać się w ludziach poczucie pewnej wyższości -„ja wiem lepiej”, „ja wierzę mocniej” a inni - czyli ci, którzy mają odmienne spojrzenie religijne, poglądy – stają się dla nich pewną przeszkodą, zagrożeniem i przedmiotem osądu. Wspominam oczywiście o swoistym fanatyźmie religijnym, który przecież nie zawsze krzyczy. Pogardliwe spojrzenia w poczuciu moralnej religijnej wyższości, usprawiedliwiania gniewu czy też podziałów pomiędzy ludźmi - nie tylko politycznych - podpowiada nam, że religia która łączy się z lękiem i nienawiścią, przestaje prowadzić do nawrócenia serca a zaczyna wręcz "produkować" swoich wrogów. W tym miejscu przytoczę - jak dla niektórych 😉 nudne przepisy Kodeksu Prawa Kanonicznego (kan. 209 i 212 KPK), które wskazują nam, że wierni mają obowiązek zachowania jedności, szacunku i dobra Kościoła w wyrażaniu swoich opinii. Fanatyzm religijny niszczy przede wszystkim tych, którzy mu ulegają – rodzi pychę i przekonanie o własnej nieomylności. Tym samym rani innych, osłabia zagubionych i odbiera Kościołowi zdolność bycia znakiem miłosierdzia. Warto pamiętać, że nawet osoby niewierzące, mają taki sam dostęp do Bożego Miłosierdzia, które nie jest przecież naszą własnością ani narzędziem do rozdawania czy odmierzania. Niekiedy niezwykle budującym doświadczeniem jest przebywanie wśród ludzi, którzy otwarcie nie wierzą w Boga a mimo to tolerują naszą religijność i akceptują naszą wiarę. Co więcej - z ciekawością zadają pytania chcąc zrozumieć.. To doświadczenie jest często głębsze i bardziej inspirujące niż towarzystwo wśród „mocniej religijnych”, którzy to w imię wiary stawiają mury i odrzucają.. Czy religijność nie powinna przyciągać do siebie ? Św. Jan Maria Vianney mówił: „Nie mów ludziom o Bogu, kiedy nie pytają, ale żyj tak, by pytać zaczęli”. Prawdziwa wiara nie potrzebuje wrogów aby istnieć. Kiedy szanujemy wolność drugiego człowieka, nasze serca mogą dotknąć właśnie tych, których żadna "przemoc słów" nie byłaby w stanie otworzyć i przełamać..

Kiedy prawo schodzi do serca ( kan. 1752 KPK )


Wyobraźcie sobie, że posiadacie do dyspozycji różne systemy norm - prawo cywilne, prawo kanoniczne, parafialne regulaminy, zwyczaje i precedensy.. Każde z tych praw określa, co wolno a czego nie wolno; co karane a co dozwolone lub jak ma być zachowany porządek. Ale pewnego dnia stajecie przed sytuacją w której wszystkie przepisy nakazują różne, sprzeczne działania. Jest jednak jedna reguła, która może uchylić wszystkie inne, jeśli tylko tego wymaga dobro człowieka – nie mienia, nie własności, nie porządku formalnego, lecz jego życia duchowego. Pytanie ? Które prawo w Kościele ma pierwszeństwo przed wszystkimi innymi, jeśli w grę wchodzi najwyższe dobro człowieka? „Zbawienie dusz niech zawsze będzie najwyższym prawem” – to ostatni kanon Kodeksu Prawa Kanonicznego i jednocześnie zdanie, które przypomina, że w Kościele najważniejszy jest człowiek i jego dążenie do zbawienia. Nie przepisy, nie formalności ale ktoś, kto szuka dobra, sensu i pokoju. Prawo ma pomagać a nie przygniatać - dawać drogę wyjścia, a nie zamykać. Niekiedy przepisy stają się pomocą i tutaj dobrym przykładem jest proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Dla wielu osób to brzmi strasznie formalnie a tymczasem chodzi o coś bardzo ludzkiego czyli o sytuacje w których w dniu ślubu naprawdę brakowało czegoś ważnego – dojrzałości, wolności decyzji, prawdziwego zrozumienia i odpowiedzialności. Wtedy Kościół nie patrzy tylko na dokumenty ale patrzy przede wszystkim na człowieka na jego historię, ból i nadzieję. Właśnie dlatego ten ostatni kanon jest tak ważny – przypomina, że celem nie jest procedura ale pomoc w odnalezieniu prawdy, pokoju oraz osiągnięciu zbawienia - najpierw człowiek, potem paragraf.

zdjęcie

Kiedy pierwszy raz uświadomiłem sobie, że nie każdy ksiądz może spowiadać, byłem szczerze zdziwiony. Wydawało mi się, że skoro ktoś został wyświęcony, to z automatu może robić wszystko co związane jest z tą posługą. Ksiądz, żeby ważnie udzielić rozgrzeszenia, musi wpierw otrzymać jurysdykcję od biskupa czyli formalne pozwolenie. Brzmi urzędowo? Może trochę tak, ale ma to swój sens. Kiedy czytałem o przedmiotowym pozwoleniu po raz pierwszy, wyobraziłem sobie wręcz metaforyczny klucz, który biskup wręcza kapłanowi „proszę, od tej chwili możesz otwierać drzwi do miłosierdzia”. A później okazało się, że ta przenośnia wcale nie była tak daleka od prawdy. Ksiądz, który nie posiada takiego zezwolenia od biskupa jest oczywiście uprawniony do odprawienia Mszy Św., głoszenia kazań, udzielania sakramentu chrztu ale nie może.. spowiadać. Tak więc, spowiednik musi być kimś sprawdzonym, odpowiednio przygotowanym i zakorzenionym w konkretnej wspólnocie. Należy zauważyć, że takie pozwolenie biskup może cofnąć gdy pojawią się poważne powody. Kapłan może również takie uprawnienie stracić automatycznie gdy zmieni diecezję lub wspólnotę. Zdarza się więc, że kapłan przeniesiony z jednej parafii do drugiej przez parę dni… w ogóle nie może spowiadać. Dopiero formalna zgoda nowego biskupa „odblokowuje” tę możliwość. Idąc dalej, kiedy odkryłem kolejny przepis mówiący, że w niebezpieczeństwie śmierci każdy ksiądz może wyspowiadać - nawet jeśli wcześniej nie uzyskał wymaganego pozwolenia, poczułem ulgę. Zauważyłem, że prawo kanoniczne zazwyczaj precyzyjne i formalne, nagle zrobiło miejsce dla czystego Bożego Miłosierdzia. Kościół pragnie aby każda spowiedź była przestrzenią bezpieczną i odpowiedzialną. Spowiednik musi więc być odpowiednio przygotowany, działający zgodnie z nauką Kościoła i wsparty przez swojego biskupa.

Uzależnienia jako przeszkoda kanoniczna — opowieść o małżeństwie, które nigdy nie istniało

Każda przysięga „tak” niesie ze sobą zobowiązanie do wzajemnej miłości, wierności i odpowiedzialności. Ale co jeśli jedna ze stron w tym sakramencie nie była naprawdę wolna? Co jeśli w jej życiu istniał niewidzialny towarzysz – uzależnienie, które w sposób subtelny kierowało jej decyzjami i pragnieniami ? Małżeństwo uważa się za ważne tylko wtedy gdy obie strony są zdolne do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich. Uzależnienie, niezależnie czy od alkoholu, narkotyków, gier, internetu, pornografii, hazardu czy innych form kontroli nad własnym życiem, może tę wolność poważnie ograniczyć. Człowiek uzależniony nie zawsze jest w stanie w pełni odpowiedzieć „tak” na wezwanie do życia sakramentalnego. Wówczas pojawia się pytanie, które w sądzie kościelnym pada nie rzadko - „Czy w chwili ślubu był Pan/Pani zdolny/a do kochania swojego małżonka, czy raczej był Pan/Pani uwięziony/a przez swoje uzależnienie? Historie z życia wzięte - „On wracał z pracy, zamykał się w pokoju i grał do trzeciej w nocy. W dniu ślubu też grał — tylko w garniturze.” Dla świata zewnętrznego może to być drobny problem, kwestia kompromisu. Natomiast dla prawa kanonicznego pojawia się pytanie o fundamentalną zdolność do wejścia w sakrament przez tę osobę. Czy naprawdę była ona obecna w tym małżeństwie duchem, czy tylko ciałem? Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, prawnicy Kościoła mówią wprost - małżeństwo nigdy nie zaistniało. Dlatego Kościół badając przesłanki nieważności, nie osądza moralnie lecz chroni sens sakramentu i prawdę o tym czym małżeństwo być powinno. Najczęściej w procesach o nieważność małżeństwa pada pytanie „Kiedy zaczął się problem z uzależnieniem?” i szablonowa odpowiedź „Zawsze był. Tylko ja nie chciałem/am tego widzieć.” Małżeństwo w prawie kanonicznym nie wymaga perfekcji lecz wolności i dojrzałości serca. Jeśli ich nie ma, sakrament nie może w pełni zaistnieć a cała prawda o miłości i wolności wciąż czeka by została odkryta.

Chrzest nieważny - błędna formuła ..


W jednej z parafii odkryto, że podczas udzielania chrztu kapłan wypowiadał słowa - „My ciebie chrzcimy w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.” Zmiana jednego słowa – z „ja” na „my” – sprawiła, że sakrament, który powinien być źródłem łaski i nowego życia w Chrystusie, nie został ważnie udzielony. Kościół, wierny nauczaniu przekazanemu przez samego Jezusa, zawsze strzegł formy chrztu jako świętej i nienaruszalnej. Chrzest jest działaniem osobowym - to Chrystus działa przez konkretnego szafarza. Dlatego obowiązują słowa: „Ja ciebie chrzczę…” Zastąpienie „ja” słowem „my” rozmywa tę prawdę – sugeruje, że to wspólnota udziela sakramentu, podczas gdy w rzeczywistości jest on dziełem Boga, a nie zgromadzenia. Gdy odkryto tę nieprawidłowość, rozpoczął się bolesny proces naprawy. Wiele osób, przekonanych że żyją w łasce od dnia chrztu, musiało ponownie przyjąć sakrament w formie chrztu warunkowego a w niektórych przypadkach odnowić także inne sakramenty. To wydarzenie przypomina, że sakramenty nie są naszą twórczością, ale darem powierzonym do wiernego strzeżenia. Ostatecznie ta historia ukazuje, że Duch Święty potrafi przemienić ludzkie błędy w okazję do większej świadomości, głębszego zaufania i powrotu do korzeni chrześcijańskiej tożsamości –zakorzenionych w jednym zdaniu: „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.”

Sołtys 2026 - nowa siła w polskich wsiach..


Od 1 stycznia 2026 roku w życie wchodzą przepisy, które mogą zmienić codzienne funkcjonowanie wielu polskich wsi i małych miejscowości. Sołtys, dotąd często postrzegany jako osoba bez większych narzędzi, zyskuje teraz realną moc działania, ochronę prawną i głos przy podejmowaniu najważniejszych decyzji dotyczących gminy. To jedna z największych zmian w samorządzie od lat i dobra wiadomość dla mieszkańców. Nowe przepisy wprowadzają jasny obowiązek, gdzie gmina musi zapewnić sołtysowi ubezpieczenie OC i NNW. To oznacza, że jeśli podczas wykonywania obowiązków coś pójdzie nie tak (szkoda, wypadek, uszkodzenie mienia) odpowiedzialność finansowa nie spadnie na sołtysa. Dzięki temu powierzona funkcja staje się bezpieczniejsza i bardziej decyzyjna. Najbardziej przełomowa zmiana dotyczy tego, że sołtys może po uzyskaniu upoważnienia, samodzielnie zawierać umowy dotyczące mienia komunalnego. W praktyce to oznacza szybsze decyzje dotyczące dróg, placów, świetlic, terenów wspólnych, możliwości reagowania na problemy tu i teraz oraz dostarcza większą sprawczość w realizacji lokalnych inwestycji. Sołtys będzie mógł teraz uczestniczyć w posiedzeniach komisji rady gminy, czyli tam gdzie zapadają kluczowe decyzje dotyczące inwestycji, budżetu i planów na przyszłość. To krok milowy, bo dzięki temu sołectwo ma wpływ na to, co dzieje się w całej gminie a problemy mieszkańców trafiają do decydentów szybciej i wsie przestają być „ostatnim ogniwem”. Dlatego też, dobrze wyposażony sołtys to w praktyce lepsze życie dla całej społeczności. Mając na uwadze powyższe, Sołtys 2026 to nie tylko gospodarz wsi, to lokalny lider z prawdziwą mocą sprawczą. Zmiany, które wchodzą w życie, mogą sprawić, że małe miejscowości przestaną być „na marginesie” decyzji gminnych.


Od 1 stycznia 2026 roku staż pracy będzie liczony na nowych zasadach. Do okresu zatrudnienia wliczane będą również wszystkie lata prowadzenia własnej działalności gospodarczej oraz pracy na umowę zlecenie. To jedna z najważniejszych zmian w kodeksie pracy w ostatnich latach.


Jawność wynagrodzeń w firmach (2026)

Zgodnie z dyrektywą UE implementowaną w Polsce, pracodawcy będą musieli ujawniać widełki płacowe i kryteria awansów. Zaskakujące: każdy pracownik może żądać od firmy informacji o tym, ile zarabiają inni pracownicy na podobnych stanowiskach. To nie tylko rewolucja HR, ale realna zmiana w kulturze pracy — firmy muszą być transparentne, albo grożą im kary.

Co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela ..


Tak jak zauważyliście.. Kościół mówi o nierozerwalności małżeństwa, a jednocześnie dopuszcza stwierdzenie nieważności - co stoi w ocenie niektórych z Was w wielkiej sprzeczności.. Nierozerwalność małżeństwa dotyczy ważnie zawartego sakramentu – takiego, w którym dwoje ludzi w pełnej wolności i świadomości oddało się sobie na zawsze. Podpowiadam, że stwierdzenie nieważności małżeństwa, nie jest i nigdy nie było tzw. „rozwodem kościelnym.” Zadaniem adwokata kościelnego jest rozpoznanie i udowodnienie, że w danej i przypisanej sytuacji taki sakrament w ogóle nie zaistniał, ponieważ Pan Bóg nigdy go nie złączył. Mówiąc wprost, dobitnie.. pomimo przepięknej ceremonii, białej sukni ślubnej, przepysznych dań - małżeństwo sakramentalne nigdy przed Panem Bogiem nie zostało prawdziwie zawarte. Kościół Katolicki stoi na straży nierozerwalności małżeństwa i ta prawda jest jak fundament, którego nie można podważyć. Wskazuję, że proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa nie jest zatem podważaniem tej nierozerwalności, lecz próbą odkrycia, czy ten fundament w ogóle został wylany. Aby było bardziej czytelnie, uwidocznię postać św. Carlo Acutisa. Ten młody człowiek - cudownie wskazał nam, że sakramenty są najlepszą „autostradą do nieba” ale .. muszą być przeżywane autentycznie i prawdziwie. Jeżeli pojedziemy „autostradą" nieświadomie z fałszywymi intencjami, bez wolności, pod przymusem bądź groźbą to w rzeczywistości pomimo, że nasz licznik dołoży nam kolejne kilometry, osobiście nigdy nie osiągniemy wyznaczonego celu jakim jest niebo. Na autostradę i to tak proceduralnie powinniśmy wjechać przez bramkę i podążać na podstawie ważnego biletu. Jeśli ktoś, wjedzie tutaj nieświadomie, bez intencji, wbrew własnemu sercu bądź woli - to w istocie można powiedzieć, że nigdy legalnie i prawdziwie nie rozpoczął tej drogi. Reasumując, Kościół nie przeczy samemu sobie i z jednej strony broni nierozerwalności małżeństwa, a jednocześnie ma odwagę przyznać, że nie każde małżeństwo, które wygląda po ludzku na zawarte, jest nim w istocie. W tym świetle proces o stwierdzenie nieważności nie jest osłabieniem sakramentu, ale potwierdzeniem jak bardzo jest on święty i poważny. Bóg jest Bogiem prawdy, a miłość sakramentalna jest zbyt święta by udawać, że istnieje tam, gdzie jej nigdy nie było. Dlatego troska Kościoła o rozpoznanie nieważności nie jest sprzecznością, lecz obroną samej istoty nierozerwalności tak, aby to co złączone przez Boga, było naprawdę złączone w prawdzie a nasza podróż - wyznaczona uprzednio autostrada, prowadziła nas zawsze w jedną stronę - stronę zbawienia. Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał w swoich encyklikach oraz przemówieniach, że małżeństwo jest drogą do świętości i fundamentem rodziny chrześcijańskiej. Jednocześnie zwracał uwagę na to, że nie każdy związek uznany formalnie za małżeństwo, rzeczywiście nim jest i właśnie temu służy procedura stwierdzenia nieważności małżeństwa.

Zawarcie małżeństwa przez pełnomocnika


Zawarcie małżeństwa przez pełnomocnika jest w Kościele katolickim wyjątkową ale formalnie dopuszczalną formą wyrażenia zgody małżeńskiej. Małżeństwo zawarte przez pełnomocnika to takie w którym jedna ze stron nie jest fizycznie obecna a jej wolę wyrażenia zgody małżeńskiej przekazuje osoba uprawniona — pełnomocnik. Druga strona (obecna) zawiera ślub w sposób zwyczajny, wobec kapłana i świadków. Aby małżeństwo było ważne zawarte przez pełnomocnika wymagana jest zgoda Stolicy Apostolskiej lub ordynariusza miejsca (biskupa diecezjalnego). Kanon nie narzuca specjalnych kwalifikacji, kto może zostać pełnomocnikiem (krewny, znajomy, osoba duchowna lub świecka) musi jednak być to osoba pełnoletnia. Formę zawarcia małżeństwa przez pełnomocnika stosuje się m.in. w następujących sytuacjach - wojna, emigracja, przebywanie za granicą, choroba uniemożliwiająca podróż, sytuacje przymusowe lub nagłe, długoletnia separacja spowodowana czynnikami zewnętrznymi. Podstawa prawna – kan. 1105 KPK „Do ważnego zawarcia małżeństwa przez pełnomocnika wymaga się, aby: 1° była specjalna zgoda Stolicy Apostolskiej lub ordynariusza miejsca; 2° był wyznaczony pełnomocnik szczególnie do tego celu; 3° pełnomocnik działał na podstawie specjalnego i podpisanego przez mocodawcę pełnomocnictwa, sporządzonego w formie przewidzianej prawem; 4° pełnomocnik był przez mocodawcę wyznaczony oraz upoważniony do wyrażenia zgody w jego imieniu.”

Ślub kościelny z osobą nieochrzczoną …


Ślub kościelny z osobą nieochrzczoną jest możliwy w Kościele katolickim. Wymaga specjalnej zgody biskupa, ponieważ istnieje tzw. przeszkoda różnicy religii (disparitas cultus). Co mówi prawo kanoniczne ? Kan. 1086 §1 Kodeksu Prawa Kanonicznego: „Małżeństwo między dwiema osobami, z których jedna jest ochrzczona w Kościele katolickim (…) a druga nie jest ochrzczona, jest nieważne.” ale od razu prawo dodaje, że można od tej przeszkody dyspensować - Kan. 1086 §2 KPK „Przeszkoda ta może być dyspensowana przez kompetentną władzę.” (biskup diecezjalny) - co oznacza, że Kościół katolicki może pozwolić na ślub katolika z osobą nieochrzczoną.

Jak to działa w praktyce? Aby taki ślub był możliwy nupturienci (narzeczeni), muszą poprosić o dyspensę od przeszkody różnicy religii. Proboszcz w ich imieniu wysyła taką prośbę do biskupa. Strona katolicka musi ponadto złożyć dwa oświadczenia (kan. 1125) - pierwsze, że nie porzuci wiary i drugie, że postara się aby dzieci były ochrzczone i wychowane po katolicku. Osoba nieochrzczona zostaje poinformowana o tym, że strona katolicka złożył takie przyrzeczenia. Jak wygląda sam ślub? Odbywa się w kościele, zwykle bez Eucharystii (choć to możliwe). Obecny jest proboszcz, który asystuje przy zawarciu małżeństwa. Osoba nieochrzczona nie przyjmuje sakramentów, ale w pełni uczestniczy w ceremonii.

Prawda obiektywna drogą w stronę Eucharystii ..


Człowiek głęboko wierzący doskonale wie, jak "smakuje" Eucharystia i zdaje sobie sprawę jak bardzo boli gdy w pełni nie może w niej uczestniczyć. Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa jest często wołaniem serca takiej osoby - chce wrócić do źródła łaski, chce żyć w pełni z Bogiem. Niekiedy przedmiotowy proces, daje możliwość zobaczenia i uświadomienia sobie, że to, co tak bardzo boli, nie jest wcale naszą winą czy zaniedbaniem a idąc dalej.. porażką. Jeśli pojawiają się twarde przesłanki stwierdzające nieważność małżeństwa, człowiek uświadamia sobie, że historia ta prawdopodobnie od samego początku nie była sakramentalna. I pomimo, że cały proces bywa bolesny a człowiek wraca w nim do ciężkich wspomnień i konfronuje się z przeszłością z poczuciem ogromnej winy - to złotym środkiem okazuje się prawda obiektywna. Jest to nasza autentyczność i wiarygodność, którą przeżywamy i idziemy z tym razem z Panem Bogiem. Właśnie wtedy, możemy pięknie zaobserwować, że proces ten staje się nie sądem, lecz swoistym uzdrowieniem - niczym spowiedź generalna, całej historii życia. A Kościół – wbrew temu, co się często myśli, nie jest wówczas swoistym sędzią.. Kościół słucha i pragnie doprowadzić do wolności w prawdzie. Zawsze powtarzam, że osoby które składają zeznania przed sądem kościelnym, ponoszą odpowiedzialność moralną (własnego sumienia). Jeśli ktoś będzie mówił nieprawdę co jest przecież ciężkim nadużyciem - nie będzie ponosił odpowiedzialność wyłącznie wobec sędziego, obrońcy węzła małżeńskiego czy adwokata kościelnego .. będzie ponosił odpowiedzialność wobec własnego sumienia a przede wszystkim Pana Boga. Nasze sumienie ma wpływ na to, czy mówimy prawdę — ale nie zastępuje obiektywnych dowodów i nie czyni małżeństwa ważnym lub nieważnym tylko dlatego, że „tak komuś się wydaje”. Kłamstwem nigdy nie dosięgniemy Eucharystii..

© 2024 Biuro Prawne § Kancelaria Kanoniczna Paweł Korbas

Cookies

Korzystając z naszej witryny zgadzasz się na stosowanie przez nas cookies

Polityka prywatności

Zapraszamy na Facebooka